kwi 02 2008

2001.05 Bałtyk – s/y Monsun czyli eskapada wzdłuż wybrzeża szkieletów

Published by skipper at 11:49 am under Rejsy

Pomysł na ten rejs powstał na rejsie w majowy weekend 2000 roku. Wówczas był to mój pierwszy samodzielnie prowadzony rejs. Trzon załogi tegorocznego rejsu stanowiła zgrana ekipa z roku 2000. W zamiarach mieliśmy odwiedzenie kilku portów wschodniego wybrzeża Bałtyku. Co zwiedziliśmy? Czytajcie dalej.

Podróż zaczęliśmy w piątkowy wieczór, kiedy to Paweł podjechał po załogę „Strzałą Północy” (Peugot J5). Droga do Gdyni przebiegła w zasadzie bezproblemowo. Jedzenie mieliśmy kupione na Śląsku, więc w Gdyni pozostał odbiór jachtu, jego ształowanie itp. Uwinęliśmy się z tym szybko i ok 14.00 mijamy trawers główek portu jachtowego w Gdyni im. gen. Mariusza Zaruskiego. Za główkami portu już pod żaglami otwieramy szampana, wznosimy toast za powodzenie rejsu, ładną pogodę, pomyślne wiatry itd.

Kurs na Hel. Tam nocujemy. Następnego dnia około południa przechodzimy odprawę graniczną. Bezproblemowo :-) jak zawsze na Helu. Zaraz potem wypływamy, obierając kurs bezpośrednio na Kłajpedę. Wieje całkiem przyjemny wiaterek z SE więc płyniemy półwiatrem. Przyjemna żegluga. Przed nami 100 mil morskich, co daje około doby żeglugi. Po drodze Paweł topi jeszcze wiadro, pokazując Wojtkowi jak nie należy nabierać wody. W nocy jest całkiem zimno. Nasz super, hiper elektroniczny termometr rejestruje wewnątrz jachtu zawrotną temperaturę 4OC. Rano pojawia się przed nami zarys lądu – to już Litwa. Całkiem niezła średnia prędkość. W południe po 22 godzinach żeglugi wpływamy do Kłajpedy. Na wejściu do portu spotykamy wychodzące na manewry trzy łodzie podwodne, a na kanale portowym wodolot. Do stanowiska odpraw granicznych kieruje nas motorówka Straży Granicznej. Odprawa przebiega bardzo sprawnie, kilka pieczątek, papierków i to wszystko. Miasto zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Czyściutkie, schludne, prawie jak skandynawskie. Zwiedzamy większą jego część oraz port. Następnego dnia wieczorem wypływamy z gościnnej Litwy. Kurs na Liepaję, odległą o jakieś 50 Mm. Wychodzimy na zarefowanym grocie, mimo że wieje 0-1OB. Progozy zapowiadają wiatr 6-7OB, a nie chcemy się refować po ciemku. Decyzja okazuje się trafna, gdyż nad ranem wieje pełne 6OB z NW. Około 11 rano wchodzimy do portu. Wejście jest bardzo ciekawe :-) i przy wejściu z awanportu do głównego kanału portowego całkiem wąskie. Dzięki zgłoszeniu na wejściu do portu, iż pierwszy raz odwiedzamy Liepaję dostajemy pilota :-) w postaci …. dużego kutra rybackiego. Podprowadził nas pod samą marinę (pustą) i spokojnie zawrócił. Podczas postoju Paweł naprawił zepsutą (bo niekonserwowaną) manetkę gazu. Reszta załogi zwiedzała miasto. Również bardzo czyste i zadbane (przynajmniej jego bogatsza część – po stronie mariny). Bankomatów na jednej ulicy więcej niż w niejednym polskim mieście. To również pozytywne zdziwienie. Drugiego dnia postoju w Liepaji przypływa jeszcze jeden polski jacht – Carter z bydgoskimi żeglarzami zdążający do Finlandii. Po obiedzie wypływamy w stronę Polski. Z początku nic nie wiemy i korzystamy z ulubionego napędu Pawła (ku jego uciesze). Jest to nasz Volvo-Penta o mocy ok 15 KM. Pod wiczór rozwiewa się całkiem przyzwoicie. Rano o godz. 04.00 mamy już pełne 7OB, zmieniamy foka na sztormowego. Płyniemy ostrym bajdewindem. W południe wiatr słabnie. Znów pod pełnymi żaglami. Bez zmian do samego Helu. Tam podczas odprawy granicznej cyrk z matami, myciem rąk (no bo przecież do Polski możemy po prawie dwóch dniach przywieżć pryszczycę :-( ). Wieczorem idziemy do Captaina Morgana na wyśmienitego dorsza. Pycha. Następnego dnia robimy przeskok do Gdańska. Super miasto. Wieczorem odprawiamy „wiecżor kapitański” :-) , tym razem dość nietypowo, bo w pubie „Pirat” gdzie szantował sobie Andrzej Starzec. Kończymy nad ranem. Ostantniego dnia pozostał nam tylko 10 milowy skok do Gdyni. Fajnie było, a co? Wiało w porywach 7oB i była mgła. Ochlapało nas przez ten ostatni odcinek. W Gdyni zrobiliśmy szybki, acz porządny klar jachtu i w drogę do domu.

Podsumowanie:
Jacht: s/y Monsun 10,5 metra długości, 39,5 m2 żagla, 6 osób załogi,
Przepłynęliśmy: 421 mil morskich w czasie 101 godzin,
Trasa: Gdynia – Hel – Kłajpeda – Lipawa – Hel – Gdańsk – Gdynia.

Załoga:
Sebastian R. - kapitan
Maciej R. - I oficer
Marian K. - II oficer
Marcin S. - załoga
Wojciech B. - załoga
Paweł B. - załoga

No responses yet

Leave a Reply