kwi 02 2008

2002.05 Bałtyk – s/y Rodło czyli dookoła Gotlandii

Published by skipper at 6:39 pm under Rejsy

27.04.2002 Sobota
Przyjechała w końcu pozostała część załogi. Bezproblemowo przejmujemy jacht (no może prawie bezproblemowo). Ludzie z YK Stal zapomnieli nam powiedziec, że na zimę odkręcili zbioniki z wodą i na sezon nie zakręcili. W ten sposób o mało co nie utopiliśmy jachtu w basenie jachtowym w Gdyni. II oficer ształuje prowint, III przegląda żagle, a I dogląda spraw nawigacyjnych. Przed wypłynięciem idziemy jeszcze na obiad do „Kwadransu”. Około godziny 17 wypływamy w kierunku Helu – tam chcemy dokonać odprawy granicznej. Płyniemy tylko na foku, a mimo tego jacht osiąga prędkości około 7,5 węzła. Na Helu czeka już na nas Muzzy, Kukucz i Ola, którzy przyjechali tam autem. W porcie straszna chwiejba powodowana wiatrem o sile ok. 7OB z południa. Jachtami strasznie rzuca, a nam wyrywa półkluzę. Oczywiście skasowali nas za postój, a w końcu nie wiadomo za co (brak jakichkolwiek sanitariatów, nie licząc tego za falochronem). Chcieliśmy tej samej nocy płynąć, ale niekorzystna prognoza pogody przesunęła nasze wyjście na dzień następny. Zapowiadali wiatr NW o sile 9OB. Wieczorem spotykamy się z Muzzym w pubie.

28.04.2002 Niedziela
Budzimy się ok. godz. 08.00. Robimy szybkie śniadanie, klarujemy jacht i zamawiamy odprawę. Mamy szczęście, bo za nami ustawiła się kolejka. O godz. 10.00 zjawiamy się przy nabrzeżu GPK. Odprawa bezproblemowa. Po wyjściu z portu wieje słabo, no może 3OB z SE. Bierzemy kurs na południowy cypel Gotlandii – latarnię Hoburg. Przez resztę dnia życie toczy się normalnym wachtowym trybem. Na noc zrzucamy grota, bo coraz bardziej się rozwiewa. Na szczęście prędkość zmniejsza się tylko o 0,5 węzła.

29.04.2002 Poniedziałek
W nocy zaczyna padać deszcz :-( . Nie jest to zbyt przyjemne, toteż wszczyscy czekają na upragnione słońce. Pojawia się ono ok. 10 rano. Z ciekawych zdarzeń należy odnotować przelot na małej wysokości samolotu Straży Granicznej Szwecji (udało się to uwiecznić na zdjęciu). Pod wieczór znowu się chmurzy. I znowu na wachcie naszego prezesa (III oficer) zaczyna lać. Koło godziny 21 widać już światła Visby. Ciężko wśród nich odnaleźć te właściwe – nawigacyjne. A i z tym problemem radzimy sobie błyskawicznie. Wejście do portu bezpieczne, wiatr 3OB z południa. Cumujemy ok. 24.00 w porcie jachtowym Visby. Stoją tu już s/y „Wda” (Carter 30) oraz s/y „Śniadecki” (J-80).

30.04.2002 Wtorek
Rano otwierają wreszcie prysznic. Cała załog zażywa upragnionej kąpieli (wrzuca się do automatu 5 SEK co starcza na około 5 minut pod prysznicem). O godz. 13.00 zjawia się w biurze straż graniczna. Szybka odprawa, a raczej oddajemy tylko listę załogi, w zamian za co dostajemy pieczątki do paszportu). Cały dzień przeznaczamy na zwiedzanie. Po powrocie na jacht zastajemy w porcie cumujące: s/y „Barlovento II”, s/y „Stone Fish”, s/y „Levanter”, s/y „Zjawa IV”, s/y „Tato”, s/y „Gwarek”, s/y „Wojewoda Pomorski”. Istny zlot polskich jachtów. O godz 22.00 wypływamy w kierunku północnym z zamiarem opłynięcia Gotlandii i przejścia cieśniny Farosund. Z początku jest całkiem przyjemnie (wiatr S 4OB) lecz wkrótce pojawia się całkiem duża martwa fala nadbiegająca z południa.

01.05.2002 Środa
Rano przepływamy cieśninę Farosund. Jest to jakby nasz cel podróży, a widzieli ją tylko skipper i pełniąca służbę wachta. Całe szczęście, że była kamera i cała reszta załogi będzie mogła obejrzeć cieśninę w domu. Wieje umiarkowany wiatr z SE więc lecimy pod pełnymi żaglami. Piękna żegluga, tylko trochę zimno. Do popołudnia rozbudowuje się całkiem spora fala. Jako, że mamy zapas czasu decydujemy się na wejście do portu Harrvik. Straszne zadupie. W porcie pusto, w domkach pusto (chyba letniskowe). Jest tylko restauracja, a przed nię aż 3 samochody. Tomek przejawia oznaki burżujstwa – stać go na zakup Coca-Coli za 20 SEK. Całe szczęście, że sanitariaty otwarte, a to przecież 2 miesiące przed sezonem. Nie to co na Helu gdzie nas w dodatku skasowali za postój. W Harrviku przed sezonem żywej duszy nie ma i nie było nawet komu zapłacić za postój. Korzystamy z gorącego prysznica (5 SEK).

02.05.2002 Czwartek
Wachta kambuzowa przygotowuje śniadanie na godzinę 09.00. Potem szybciutko wypływamy. Z początku nic nie wieje, więc płyniemy na silniku. W południe słychać kanonadę na poligonie Faro. Powolutku zaczyna się rozwiewać z szerokiego sektora północnego, aż w końcu ustala się na NE. Rozważamy wejście do Vandburga na południowym końcu Gotlandii. Jednak w końcu decydujemy się płynąć dalej.

03.05.2002 Piątek
W nocy wieje jeszcze z E o sile ok 4-5OB. Następnie zgodnie z prognozą :-) skręcka na SE i ustala się na 5OB. Rano wychodzi słońce i mimo chłodu żegluga jest całkiem przyjemna. Tego dnia nic szczególnego się nie dzieje. Wieczorem widać już latarnię Rozewie. Wiatr prawie całkowicie zdechł, więc znowu czeka nas jazda na silniku.

04.05.2002 Sobota
Około 4 rano wpływamy na Hel. Odprawa graniczna, prawie :-) bezproblemowa. Decydujemy się pozostać w porcie do godziny 9. I za te kilka godzin znowu nas skasowali, i znowu brak sanitariatów. No były, ale nie wliczone w cenę, a za skorzystanie z toalety 1,5 PLN, a za prysznic 6 PLN. Wypływamy do Gdyni, gdzie 3 osoby pakują się do auta. Muszą wracać do domu. Zostaje nas 6 osób i jeden dzień czarteru. Postanawiamy popłynąć do Gdańska. Wieje z przeciwnego kierunku, ale o dziwo ciepły!!! wiatr. Przyjemna żegluga. Cumujemy w marinie na Motławie. Tu podobnie jak na Helu ceny przed sezonem żeglarskim aż nadto wygórowane. Stoji tu także s/y „Barlovento II” oraz jakiś jacht pod niemiecką banderą. Czynne są tylko damskie toalety, i tam 2 kabiny na 5 nieczynne. A opłata za postój obowiązkowa. Dobrze żeby ktoś jeszcze toalety posprzątał. Wieczorem wybieramy się na Stare Miasto, a po powrocie mały wiezór kapitański.

05.05.2002 Niedziela
Rano około 10.00 pobudka, śniadanie i wypływamy do Gdyni. Słońce i ciepło. Aż nieprzyzwoicie. Klarujemy jacht i przekazujemy go przedstawicielowi YK Stal. Czarterowanie w tym klubie to prawdziwa przyjemność.

Podsumowanie:

Trasa: Gdynia – Hel – Visby – Harrvik – Hel – Gdynia – Gdańsk – Gdynia
Przepłynęliśmy: 548 Mm w 109,5 h
Załoga:
skipper – Grzegorz Sz.
I oficer – Sebastian R.
II oficer – Maciej R.
III oficer – Krzysztof Sz.
załoga – Tomasz D.
załoga – Anna W.
załoga – Wojciech B.
załoga – Tomasz B.
załoga – Rafał W.

No responses yet

Leave a Reply